Ratownictwo Medyczne i Pierwsza Pomoc - Ratunek24.pl

Kraków: karetka nie dojechała na czas- winna załoga czy sprzęt?

  • Autor: Agata
  • 10:17, 28.11.2012

W połowie listopada w Skrzypnem zmarła pacjentka. Miała zawał serca. Wczoraj wojewoda Jerzy Miller złożył doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Oskarża załogę karetki. - To próba zrzucenia na nas odpowiedzialności, ale to nie my kupowaliśmy przestarzały sprzęt - odpowiadają ratownicy.

- Stoję i myję przed szpitalnym garażem naszą karetkę. Drogą obok, na sygnale, pędzi zespół z sąsiedniego powiatu, bo nasz system małopolskiego ratownictwa akurat przestał widzieć. My mieliśmy do pacjenta pięć kilometrów, oni 50. Po tym, jak na Podhalu zmarła pacjentka, bo karetka nie dojechała na czas, ratownikom puściły nerwy: kupili nam tablety, które padają po czterech godzinach, wyposażyli w przestarzałe mapy, system łączności z dyspozytornią zawodzi! - opowiada jeden z ratowników.

W połowie listopada w Skrzypnem na Podhalu zmarła pacjentka. Miała zawał serca. Do chorej wysłano karetkę z Zakopanego, czyli sąsiedniego powiatu, bo wszystkie zespoły z Nowego Targu były zajęte. Niestety, załoga karetki miała problem z szybkim dotarciem do kobiety. To wynika ze specyfiki tej części Podhala. Jeśli ktoś nie zna drogi, trudno mu w Skrzypnem trafić pod właściwy adres. Wieś składa się z przysiółków rozsianych między górami. Domy nie mają logicznej numeracji, dostają je w kolejności budowania. Czyli gospodarstwo numer 10 sąsiaduje np. z 203. W okolicy wszyscy też wiedzą, że w tym rejonie nawigacja nie jest w stanie doprowadzić pod właściwy adres. Prawdopodobnie dlatego pokonanie 19 km zajęło załodze karetki aż 40 minut.

Brak wiedzy załogi?

Tyle topografii, wróćmy do wypadku. Wczoraj Jerzy Miller, wojewoda małopolski, złożył doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie śmierci pacjentki. Pismo wysłane zostało do Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu. - W ocenie wojewody główną przyczyną opóźnienia w dotarciu do Skrzypnego był brak wiedzy załogi karetki na temat podstawowych zasad funkcjonowania zespołów ratownictwa medycznego oraz brak umiejętności w posługiwaniu się sprzętem teleinformatycznym - poinformowała Monika Frenkiel, rzeczniczka wojewody.

Decyzję w tej sprawie podjął wojewoda, bo to on jest odpowiedzialny za działanie systemu ratownictwa medycznego w regionie. Był też orędownikiem reformy, która polegała na tym, że Kraków i 12 małopolskich powiatów są teraz obsługiwane przez jedną dyspozytornię pogotowia ratunkowego, znajdującą się w Krakowie, zamiast przez kilkanaście w terenie. To stąd zarządza się obszarem, na którym mieszkają ponad dwa miliony osób.

- Dzięki temu zarządzanie karetkami będzie sprawniejsze i będą one szybciej dojeżdżać na wezwanie. Koncentracja pozwoli też na lepsze wykorzystanie służb ratowniczych oraz podniesienie bezpieczeństwa mieszkańców województwa - uzasadniał zmiany Miller.

Kluczowy system komórkowy

Tak to wyglądało w teorii. W praktyce wyszło gorzej. Za unijne pieniądze zakupiono na wyposażenie karetek pogotowia 104 tablety, zapłacono też za oprogramowanie, dzięki któremu można zdalnie lokalizować miejsce pobytu karetki i kierować ją do chorego. Ocena sprzętu i systemu przez praktyków jest jednak druzgocąca.

- To koszmar - mówi Jarosław Gucwa, szef SOR-u w Brzesku. - Kluczowy w przesyłaniu informacji jest system komórkowy. Owszem, 60 proc. powiatu bocheńskiego jest w zasięgu sieci, ale pozostały obszar już nie. Podobnie jest w innych powiatach. Na swoim terenie ratownicy znają teren, a nawet pacjentów. Gdy wyjeżdżamy poza swój teren, bywa, że tracimy zasięg i błądzimy.

Doktor Gucwa wylicza też inne problemy: na cztery tablety, które są na wyposażeniu jego karetek, reklamuje dwa i trzy baterie. Jak dotąd nieskutecznie. Skargi na system i sprzęt płyną też z innych powiatów.

Ratownicy decyzję wojewody, obarczającą zespół z Zakopanego odpowiedzialnością za zdarzenie w Skrzypnem, oceniają surowo: - To próba zrzucenia na nas odpowiedzialności za wszystko, ale to nie my kupowaliśmy sprzęt, który już w dniu zakupu był przestarzały, a potem okazał się w dodatku zawodny. I o swoich codziennych problemach w korzystaniu z niego są gotowi opowiedzieć przed każdym sądem.

Dodajmy, dyrekcja szpitala w Zakopanem, skąd jechała karetka do Skrzypnego, opóźnienia tłumaczyła właśnie kłopotami z siecią i zasięgiem komórkowym.

Awarie sprzętu

Oficjalnie o tego typu kłopotach jest cicho. - Tygodniowo dostajemy po kilka zgłoszeń o problemach z tabletami. Problemy z konfiguracją sprzętu są usuwane na bieżąco, a naprawy dokonywane w ramach serwisu gwarancyjnego. Awarie sprzętu wiążą się m.in. z intensywną eksploatacją wynikającą ze specyfiki pracy w ratownictwie: działania pod presją czasu, w różnych warunkach - wyjaśnia Barbara Grzybek-Korgul, rzecznik Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, które nadzoruje działanie systemu.

W rejonie obsługiwanym przez Scentralizowaną Dyspozytornię Medyczną w Krakowie 74 zespoły medyczne w ciągu miesiąca są wzywane do blisko 10 500 pacjentów.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, by móc dodać komentarz.

Komentarze

Społeczność

Najnowsze zdjęcia

  • Pierwsza pomoc tonącym
  • Podstawowa Opieka Zdrowotna
  • Wzywając pogotowie, nie okłamuj dyspozytora
  • Nie czekaj, dzwoń!
  • Nie wzywaj pogotowia nadaremnie
  • Wzywaj z głową
  • Ratownik medyczny
  • Teraz już wiesz...
  • Miał zawał. Karetki nie było.
  • Zespół QRS i jego szerokość
  • STEMI może być...
  • Słupek
  • Zatrucia
  • Ratownik medyczny
  • Zarobki ratownika medycznego
  • Służby