Ratownictwo Medyczne i Pierwsza Pomoc - Ratunek24.pl

2016 r. to był bardzo intensywny czas dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

Rozmowa z dr hab. n. o zdr. Robertem Gałązkowskim, prof. UPH, Dyrektorem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.


Ratunek24: Jak podsumowałby Pan mijający rok w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym?


Robert Gałązkowski:  Był to bardzo intensywny czas. Udało się wdrożyć do służby cztery nowe śmigłowce EC 135 w wariancie P3 zakupione pod koniec ubiegłego roku, przeszkolono na tę okoliczność 42 pilotów i ponad 30 ratowników medycznych/pielęgniarzy, w końcu uruchomiliśmy bazy HEMS w nowych lokalizacjach w kraju: Ostrowie Wielkopolskim, Gorzowie Wielkopolskim, Sokołowie Podlaskim i Opolu.


Bardzo intensywnie pracował w tym roku nasz Ośrodek Szkolenia Lotniczego. Wyszkoliliśmy i wprowadziliśmy do operacyjnego wykorzystania 16 nowych pilotów śmigłowcowych, 13 ratowników medycznych, 4 pilotów uzyskało uprawnienia do lotów IFR (według wskazań przyrządów).


Na naszych śmigłowcach zatwierdzono urządzenie EFB (electronic flight bag), czyli tablety zawierające całą dokumentację w wersji elektronicznej. Ułatwia on pracę załogom, nie muszą szukać poszczególnych zapisów w różnych papierowych dokumentach, ponadto umożliwiają zabranie na pokład większej liczby dokumentacji, bez potrzeby dodatkowego miejsca na jej przechowywanie.


Od marca pracowaliśmy nad przygotowaniem zabezpieczenia medycznego Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016. W czasie ich trwania wraz z zastępcą ds. ratownictwa medycznego, organizacji i planowania pełniliśmy dyżury w sztabie wojewody małopolskiego. Po raz pierwszy nasza jednostka zrealizowała tak duże przedsięwzięcie polegające na przygotowaniu tymczasowej bazy dla czterech załóg HEMS na lotnisku Kraków-Czyżyny, które zabezpieczały w trybie 24-godzinnym obchody ŚDM. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe było koordynatorem procedury „most powietrzny”, przygotowanej na potrzeby szybkiej ewakuacji pacjentów poza teren województwa małopolskiego. Po raz pierwszy w zabezpieczeniu medycznym brał udział Mobilny Zestaw Ewakuacyjny, który był przygotowany na realizację działań na wypadek zdarzeń mnogich lub masowych.


R24: Zatem czy teraz, po otwarciu nowych baz można powiedzieć, że LPR osiągnęło model docelowy?


RG: Oczywiście nie spoczywamy na laurach. Nadal prowadzone będą intensywne szkolenia naszych załóg, które są gwarantem maksymalizacji bezpieczeństwa. Moim celem byłoby rozszerzenie działalności w  6 bazach HEMS do 24-godzinnego trybu pracy. Nadal będziemy prowadzić działania zmierzające do pozyskania funduszy unijnych na zakup kolejnych śmigłowców, to z kolei umożliwiłoby powstanie nowych baz w Polsce. W mojej ocenie celowe jest utworzenie jeszcze trzech baz stałych i bazy sezonowej w okresie letnim w środku Mazur, a w okresie zimowym na Podbeskidziu. I taki stan rzeczy byłby modelem docelowym. Ale to nie jest kwestia najbliższego czasu. W tej chwili wykorzystując środki unijne z perspektywy 2014-2020 zmierzamy do wybudowania od podstaw infrastruktury w istniejących bazach: Olsztynie (przeniesienie na lotnisko Gryźliny), Bydgoszczy, Lublinie (przeniesienie na lotnisko w Świdniku), Warszawie, a bazę z Gliwic przeniesiemy do Katowic. Po zakończeniu tego projektu nasze załogi we wszystkich bazach będą miały dogodne warunki do pełnienia dyżurów, a śmigłowce będą przechowywane w profesjonalnych hangarach.


 


R24: A jak na funkcjonowanie LPR wpłyną zmieniające się przepisy? Rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące szpitalnych oddziałów ratunkowych, w tym wymóg posiadania przez szpital lądowiska oraz ustawa o PRM?


RG: Zwiększenie liczby lądowisk przyszpitalnych to nie tyle zmiana dla LPR, ale wartość dodana dla naszych pacjentów, którzy będą mieli szansę szybciej dotrzeć do właściwej pomocy medycznej. Im gęściejsza siatka lądowisk przyszpitalnych, gdzie można wylądować z pacjentem w ciężkim stanie, tym większe szanse na jego uratowanie. Uważam, że dokończenie rozpoczętych inwestycji związanych z budową lądowisk, jak i nałożenie tego obowiązku na placówki, które mają ku temu warunki architektoniczne jest bardzo dobrą decyzją. Z kolei mam też świadomość, że wkomponowanie infrastruktury lądowiska w istniejące zabudowania nie zawsze jest możliwe. Dlatego rozporządzenie zwalnia z obowiązku budowy takie lecznice. Choć nie ukrywam, że wszystkim nam zależy, by taka decyzja była merytorycznie uargumentowana.


Co do zmiany ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym to w funkcjonowaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego nie wprowadza ona zasadniczych zmian.


Po ukazaniu się projektu ustawy o PRM pojawiły się różne głosy – pozytywne i krytyczne. Do Ministerstwa Zdrowia wpłynął szereg uwag. Zapisy, które niosą ze sobą ustawiczne szkolenia, poprawę jakości udzielania świadczeń uważam za wyczekiwane i potrzebne, ponieważ wpływają właśnie na jakość medycznych czynności ratunkowych. Są też zapisy, które różnie są oceniane przez różne grupy zawodowe pracujące w systemie i mam szczerą nadzieję, że w trakcie komisji uzgodnieniowej uda się wypracować optymalne rozwiązania, które będą służyć dobru naszych pacjentów. Pomimo tylu słów krytyki, również pod moim adresem, dostrzegam własciwy odbiór projektu ustawy. Cieszy mnie fakt, że tyle osób zapoznało się z tym dokumentem, że ma do niego uwagi. Wywołana dyskusja świadczy o tym, że obowiązujaca  obecnie ustawa o PRM wymaga zmian.


R24: A jakie jest Pana zdanie na temat upaństwowienia ratownictwa medycznego?


RG: Najistotniejszą kwestią jest kontrola jakości udzielanych świadczeń przez zespoły ratownictwa medycznego. Faktem jest również, że od wielu lat różne środowiska wnioskowały o to, aby dysponenci realizujący usługę ratownictwa medycznego byli wyłaniani bez konkursu ofert. Te argumenty dotarły do Pani Premier, która w swoim expose zadeklarowała upaństwowienie ratownictwa medycznego w Polsce, a resort zdrowia wpisał je do projektu ustawy.


R24: Zapisy ustawy ograniczają zatrudnianie członków zespołów ratownictwa medycznego jedynie do formy umowy o pracę. Ta propozycja wywołała burzę nie tylko wśród ratowników, ale i pracodawców. Co Pan na to?


RG: Zatrudnienie członków zespołów ratownictwa medycznego tylko i wyłącznie na umowę o pracę generuje wiele skutków. Jednym z ważniejszych jest ryzyko braku możliwości obsadzenia ratownikami medycznymi planowanych trzyosobowych składów zespołów ratownictwa medycznego wynikający z braku precyzyjnych danych co do liczby pracujących w systemie. Należy również pamiętać o tym, że umowa o pracę generuje dodatkowe koszty po stronie pracodawcy i w efekcie podwyższa koszt utrzymania zespołów ratownictwa medycznego. W ramach konsultacji społecznych do Ministerstwa Zdrowia skierowałem propozycję dopuszczającą formę zatrudnienia w postaci umowy cywilno-prawnej, z obwarowaniem, że minimalna stawka za godzinę pracy będzie regulowana i publikowana w drodze obwieszczenia przez ministra właściwego do spraw zdrowia. Ważne jest to, aby ratownik medyczny zarabiał na godnym poziomie, bo kiedy słyszę, że ratownicy pracują 400-500 godzin miesięcznie na kontraktach, po to, żeby utrzymać swoje rodziny, to z jednej strony to rozumiem, a z drugiej strony uważam za niebezpieczne. Dlatego kluczem powinna być rozmowa o wysokości wynagrodzenia przy akceptowalnym poziomie wypracowanych godzin w miesiącu.


R24: Czy uważa Pan, że konieczne jest wprowadzenie trzyosobowych podstawowych zespołów ratownictwa medycznego?


RG: Na świecie funkcjonują różne rozwiązania, w większości są to zespoły dwuosobowe. W realiach polskich, szczególnie uwzględniając zapisy Kodeksu Pracy i często braku wsparcia ze strony innych służb przy udzielaniu pomocy w transporcie pacjenta do karetki, trzyosobowe zespoły wydają się być optymalne. Również realizacja medycznych czynności ratunkowych przez zespół trzyosobowy jest dużo bardziej skuteczna niż przez zespół dwuosobowy. Coraz więcej karetek w Polsce posiada na wyposażeniu urządzenia do uciskania klatki piersiowej, a to generuje uwagi, aby jednak pozostać przy dwuosobowych zespołach podstawowych. Ta kwestia choć w mojej ocenie nie budzi wątpliwości, wymaga również merytorycznej dyskusji podczas komisji uzgodnieniowej nad projektem ustawy.


R24: Jakie jest Pana zdanie na temat wyeliminowania z zespołów ratownictwa medycznego lekarzy specjalistów?


RG: Absolutnie nie jestem zwolennikiem pozbywania się lekarzy funkcjonujących w systemie PRM. Wręcz przeciwnie, w toku prac nad projektem ustawy w oficjalnym piśmie do Ministerstwa Zdrowia zaproponowałem wprowadzenie tzw. systemu randez-vous wzorującego się na krajach zachodnich. System ten zakłada utworzenie zespołu, w skład którego wchodzić będzie lekarz specjalista medycyny ratunkowej lub będący co najmniej po drugim roku w trakcie specjalizacji z medycyny ratunkowej oraz jeden ratownik medyczny lub pielęgniarka systemu. Uważam również za istotne wzmocnienie specjalizacji z medycyny ratunkowej, jako tej dedykowanej dla ratownictwa medycznego. Należy bowiem stworzyć takie warunki, które spowodują chęć młodych lekarzy do specjalizowania się w tej dziedzinie, a także rozwiązania umożliwiające lekarzom innych specjalizacji ukończenie specjalizacji z medycyny ratunkowej w ramach tzw. krótkiej ścieżki. Wątpliwym jest również dalsze utrzymywanie w ustawie definicji „lekarza systemu”, ponieważ wpływa to na obniżenie motywacji do specjalizowania się w medycynie ratunkowej. Istotne jest również, aby umożliwić lekarzom specjalistom medycyny ratunkowej robienie innych specjalizacji w ramach tzw. krótkiej ścieżki.


  


R24: A co z Krajowym Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego?


RG: Co do zasady jestem przekonany, że takie Centrum jest potrzebne. Pragnę dodać, że powstanie takiego podmiotu stanowi rekomendację Rady Ministrów po organizacji Światowych Dni Młodzieży. W odniesieniu do utworzenia Centrum w strukturach LPR, w oficjalnym stanowisku do projektu ustawy zwróciłem się do Ministerstwa Zdrowia o to, aby to nie Lotnicze Pogotowie Ratunkowe realizowało te zadania, ale inna jednostka. Powodem takiego stanowiska były liczne uwagi ze strony różnych instytucji i osób, nie wspominając o agresywnych komentarzach pod moim adresem.


R24: Czy rzeczywiście to Lotnicze Pogotowie Ratunkowe będzie jedynym szkolącym kadry medyczne zespołów ratownictwa medycznego?


RG: Nie. Tak jak to odbywa się obecnie, różne podmioty będą mogły prowadzić kształcenie medyczne pod warunkiem spełnienia wymagań określonych ustawą.


R24: Ze strony środowiska lekarskiego pada zarzut, że lekarze nie będą brali udziału w procesie szkolenia i egzaminowania ratowników medycznych. Jak odniósłby się Pan do tego zarzutu?


RG: W mojej ocenie nie znajduje on żadnego odniesienia do rzeczywistości. Po pierwsze już na etapie studiów większość przedmiotów realizują właśnie lekarze, po drugie w komisji egzaminacyjnej w ramach Państwowego Egzaminu Ratownictwa Medycznego zasiadają również lekarze - konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej i uczelnie medyczne zgłaszają swoich kandydatów do komisji, z tego rozumiem, że tu mowa o lekarzach - a po trzecie, w projekcie ustawy o PRM wprowadza się pojęcie kursu kwalifikacyjnego i specjalistycznego i nie wyobrażam sobie, aby w szczegółowym rozporządzeniu regulującym prowadzenie obu kursów nie znaleźli się lekarze jako osoby zarówno nauczające jak i egzaminujące. Odwołując się do projektu ustawy zaznaczam, że programy kursów opracowuje zespół ekspertów powoływany przez dyrektora CMKP spośród osób legitymujących się doświadczeniem zawodowym i dorobkiem naukowym m.in. w zakresie medycyny ratunkowej i dziedzin medycyny zgodnych z opracowywanym programem.


R24: Bardzo dziękuję za rozmowę.


RG: Ja również dziękuję, życząc wszystkim Czytelnikom zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz samych szczęśliwych dni w Nowym 2017 Roku!


 


Wywiad przeprowadziła Dorota Ladowska

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, by móc dodać komentarz.

Komentarze

Zobacz profil - molinka
Bardzo interesujący wywiad!
Zobacz profil - Barriver
Dziękuję za ten ciekawy wywiad.

Społeczność

Najnowsze zdjęcia

  • Busy do Anglii
  • Protest
  • bosman
  • Pierwsza pomoc tonącym
  • Podstawowa Opieka Zdrowotna
  • Wzywając pogotowie, nie okłamuj dyspozytora
  • Nie czekaj, dzwoń!
  • Nie wzywaj pogotowia nadaremnie
  • Wzywaj z głową
  • Ratownik medyczny
  • Teraz już wiesz...
  • Miał zawał. Karetki nie było.
  • Zespół QRS i jego szerokość
  • STEMI może być...
  • Słupek
  • Zatrucia