Ratownictwo Medyczne i Pierwsza Pomoc - Ratunek24.pl

Są w projekcie ustawy o PRM zapisy, które nas zaskoczyły

Rozmowa z Edytą Wcisło i Piotrem Dymonem o projekcie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

     


EDYTA WCISŁO - ratownik medyczny, dyspozytor medyczny, przewodnicząca Polskiej Rady Ratowników Medycznych.


PIOTR DYMON – ratownik medyczny z uprawnieniami do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych, dyspozytor medyczny, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.


 


Ratunek24: Jak środowisko zareagowało na projekt ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM)?


Edyta Wcisło: Ratownicy bardzo czekali na zmiany w ustawie. Wiele zaproponowanych rozwiązań jest tożsamych ze zgłaszanymi przez środowisko przez lata spostrzeżeniami. Są również zapisy, które nas zaskoczyły, jak na przykład brak lekarzy w zespołach specjalistycznych.


Piotr Dymon: Jako środowisko zawodowe ratowników medycznych, grupy zawodowej, która stanowi podstawę systemu ratownictwa, w zdecydowanej większości proponowane zmiany oceniamy pozytywnie.


R24: Które zmiany były najbardziej oczekiwane?


PD: Ważny dla nas jest zapis o upublicznieniu systemu. Nieporozumieniem są konkursy na tak ważny element bezpieczeństwa państwa, jakim jest ratownictwo medyczne. Mówienie o konkurencji w ratownictwie, która sprzyja rozwojowi jakości jest pomyłką. Ta konkurencyjność doprowadza tylko do obniżania stawek proponowanych w przetargach, co wpływa później na wysokość zarobków personelu oraz szukanie oszczędności w bieżącej działalności podmiotów realizujących zadania ratownictwa medycznego. Dochodzą do nas sygnały, że podmioty po wygranym konkursie, stając się niejako monopolistami, powściągliwie wykorzystują siły i środki na ratowanie ludzkiego życia, kierując się zasadami ekonomii. To niedopuszczalne. Ratownictwo medyczne potrzebuje zmian, aby się rozwijało, aby poziom świadczeń stale rósł. Oprócz upublicznienia ratownictwa, w mojej ocenie, należy we wszystkich województwach stworzyć jednolitą strukturę w postaci wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego będących właścicielem karetek, inaczej powyższa zmiana pozostanie jedynie zmianą ideologiczną.


R24: Ratownicy nie są zadowoleni z proponowanego rozwiązania pozostawienia w systemie jedynie karetek podstawowych?


EW: Środowisko nigdy nie zgłaszało takiego postulatu. Propozycja Ministerstwa Zdrowia jest dla nas zrozumiała, ale nie jesteśmy zwolennikami takiego rozwiązania. Od kilku lat obserwujemy brak dostatecznej liczby lekarzy ze specjalizacją z medycyny ratunkowej, który  powoduje permanentne obniżanie ustawowych wymagań dla lekarzy, którzy mogą pracować w zespołach specjalistycznych. Aktualnie podejmowane są działania mające na celu przekwalifikowanie zespołów specjalistycznych na podstawowe, właśnie ze względu na brak lekarzy systemu. Zgodnie uważamy, że w systemie powinni pozostać lekarze, ale tylko ci, którzy posiadają ukończoną specjalizację z zakresu medycyny ratunkowej. Pamiętajmy, że ratownicy medyczni i pielęgniarki systemu mają szczegółowo określony katalog medycznych czynności ratunkowych, które mogą wykonywać i leków, które mogą podawać i aktualnie jest on niewystarczający do zabezpieczenia wszystkich pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Ratownicy również nie są  zwolennikami rozszerzania ich uprawnień i co za tym idzie jeszcze większej odpowiedzialności.


PD: Trzeba wyjaśnić zasadniczą sprawę: zaproponowane zmiany nie wyszły od organizacji ratowniczych tylko z Ministerstwa Zdrowia. Mówię o tym dlatego, że wiele osób twierdzi, że to sami ratownicy medyczni chcą wyeliminować lekarzy z karetek. Nie jesteśmy przeciwni pozostaniu lekarzy w systemie PRM, ale zaznaczmy, lekarzy ze specjalizacją z medycyny ratunkowej.


R24: Czy to oznacza, że ratownicy chcą utrzymania obecnego stanu funkcjonowania zespołów specjalistycznych?


EW: Przygotowując uwagi do projektu nowelizacji ustawy analizowaliśmy ilość wizyt zespołów specjalistycznych , które wzywane były przez zespoły podstawowe do pacjentów. Mowa tutaj o sytuacjach, gdzie stan pacjenta wymagał udzielenia medycznych czynności ratunkowych w zakresie przekraczającym uprawnienia ratowników i pielęgniarek. Przeanalizowaliśmy dane na przykładzie dwóch stacji w Polsce, z których wynika, że interwencje zespołów specjalistycznych na pomoc zespołom podstawowym plasują się na poziomie 1,5% wszystkich realizowanych przez zespoły P wizyt. Co za tym idzie, uważamy, że utrzymanie zespołów specjalistycznych na obecnym poziomie nie jest właściwe. Dlatego za zasadne uważamy przekwalifikowanie ich na zespoły podstawowe z uwzględnieniem zwiększenia ich ilości, co przełoży się na większą ich dostępność i skrócenie czasu dotarcia do pacjenta. Optymalnym rozwiązaniem jest w ocenie środowiska wdrożenie w Polsce tzw. systemu randez-vous, który umożliwiłby dojazd oznakowanym samochodem osobowym lekarza systemu (z ukończoną specjalizacją z medycyny ratunkowej) do pacjenta w sytuacji, która by tego wymagała.  Do dyspozycji pozostaną również lotnicze zespoły z lekarzem na pokładzie.


PD: Dla każdej grupy zawodowej wymienionej w ustawie o PRM jest miejsce w systemie. Jednakże z uwagi na deficyt lekarzy, optymalnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie systemu randez-vous. W zdecydowanej większości, zespoły P są samodzielne i opiekę przedszpitalną można bez obaw oprzeć na ratownikach medycznych.  Lekarze medycyny ratunkowej pracując w systemie randez-vous poza bezpośrednim wsparciem zespołom P na miejscu zdarzenia, powinni mieć możliwość udzielania wsparcia merytorycznego na odległość. Podporą dla zespołów P powinny być również odpowiednio opracowane i wdrożone standardy postępowania.  Wprowadzenie podobnych rozwiązań zakłada aktualna nowelizacja ustawy o PRM. Pod znakiem zapytania pozostaje, w jakim składzie powinien lekarz dojeżdżać do zespołów P: -samodzielnie, odpowiednio oznakowanym pojazdem i z wymaganymi uprawnieniami do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych czy np. -z ratownikiem/pielęgniarką.


R24: Lekarze twierdzą, że likwidacja zespołów specjalistycznych spowoduje „drastyczny spadek jakości opieki nad pacjentem”. Jak ocenią Państwo bezpieczeństwo pacjentów?


EW: Przez lata we wszystkich karetkach (reanimacyjnych i wypadkowych) byli lekarze. W momencie wejścia w życie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym utworzone zostały zespoły podstawowe, bez lekarza, które funkcjonują już 10 lat. Jestem przekonana, że ich pojawienie się nie spowodowało żadnego drastycznego spadku jakości usług i zmniejszenia bezpieczeństwa pacjentów. Jeśli w zamian zespołów S powstanie większa liczba zespołów P, do pacjentów potrzebujących pomocy dotrzemy szybciej. Jeśli zamiast dwóch osób uprawnionych do medycznych czynności ratunkowych w zespołach P będą trzy, jak zakład projekt ustawy, to wzrośnie efektywność udzielanej pomocy, jeśli do tego dołożymy lekarza specjalistę z zakresu medycyny ratunkowej w systemie randez-vous  zbudujemy system ratownictwa medycznego, który będzie optymalny, a przede wszystkim bezpieczny dla pacjentów.


R24: Czy w Państwa ocenie Ministerstwo Zdrowia zgodzi się na takie rozwiązanie?


EW: Ministerstwo Zdrowia już pokazało, że szuka rozwiązań mających na celu doskonalenie funkcjonującego systemu ratownictwa medycznego. Dowodem na to jest rozszerzenie uprawnień ratowników medycznych , jak również proponowane zmiany w nowelizacji ustawy. Wiele z nich będzie nie tylko z korzyścią dla pacjentów, ale również dla samych ratowników medycznych.


R24: Rozumiem, że chodzi o zmiany dotyczące formy zatrudnienia ratowników?


EW: W tej kwestii środowisko jest podzielone. Ratownicy, którzy udzielają świadczeń zdrowotnych na podstawie umów cywilno-prawnych chcieliby często zmiany formy zatrudnienia, a ci, którzy pracują na umowy o pracę, chętnie korzystają z innej formy zatrudnienia u innego dysponenta. Problemem są stawki godzinowe ratowników. Ratownicy zarabiają od kilkunastu złotych do kilkudziesięciu za 1h pracy. Taką dysproporcję w zarobkach należałoby wyeliminować. Z drugiej strony praca w ramach stosunku pracy niesie za sobą wiele korzyści.


PD: Patrząc na proponowane zmiany pod kątem etatyzacji należy wspomnieć o stawkach jakie miałyby obowiązywać. W mojej ocenie propozycje MZ w zakresie procedowanej ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia są delikatnie mówiąc niedoszacowane. Skoro w systemie PRM mają obowiązywać tylko etaty, to ich atrakcyjność powinna być na takim poziomie, który zapewni godne zarobki, mam na myśli pensje na poziomie średniej płacy krajowej, oczywiście w wersji netto (np. projekt obywatelski o minimalnych wynagrodzeniach Porozumienia Zawodów Medycznych). Minimalne uposażenie dla ratowników medycznych/pielęgniarek powinno być regulowane odgórnie - rozbieżność za pracę na tym samym stanowisku w naszym kraju wynosi od najniższej krajowej czyli 1850 brutto do 3500 a nawet 4000 zł w zależności od dysponenta. Zgodzę się z głosami mówiącymi, że ratownik/pielęgniarka wykazujący chęć pracy w PRM powinien mieć możliwość wyboru umowy, na podstawie której chce pracować. W tym zakresie też powinno nastąpić odgórne uregulowanie: - stawek godzinowych (stawka kontraktowa powinna pozostać w korelacji z uposażeniem etatowym - wycena jednej godziny pracy ratownika/pielęgniarki powinna być obecnie na poziomie co najmniej 30 zł/h brutto), - ilości godzin, które pracownik może wypracować w miesiącu na umowie cywilno-prawnej, nazwijmy to kontraktem kontrolowanym, - dodatkowego zatrudnienia u innego dysponenta lub u tego samego, ale na innym stanowisku,  -rozważenie wprowadzeni rozwiązania podobnego do dyżurów medycznych. Aktualnie występuje spora dysproporcja w zakresie przyznawanych dodatków do uposażenia dla pracowników etatowych: dodatek wyjazdowy 30%, dyspozytorski lub dla pracowników SOR 20%. Poruszę też kwestię dodatku dla pielęgniarek, który jest niezgodny z KK, a pomimo to wypłacany. Powoduje on duże różnice w zarobkach pomiędzy ratownikami i pielęgniarkami podczas wykonywania tych samych czynności. Odgórne, prawne usankcjonowanie tych zapisów mogłoby doprowadzić do jednolitych zasad i niejako uzdrowić aktualną sytuację. Trzeba zwrócić również uwagę na ciekawą sytuację, która wyniknie z wprowadzenia etatów patrząc przez pryzmat zatrudnienia dyspozytorów. Jedynym pracodawcą dla nich będzie wojewoda. Zapisy wynikające z Kodeksu Pracy nie zezwalają na pracę u jednego pracodawcy na dwóch takich samych stanowiskach. Konsekwencją będzie brak możliwości pracy w dwóch Skoncentrowanych Dyspozytorniach Medycznych w województwie (etat+etat lub etat+kontrakt), co teraz jest na porządku dziennym. To może spowodować braki personelu potrzebnego do zabezpieczenia stanowisk dyspozytorskich. Ratownik/pielęgniarka mając do wyboru etat na dyspozytorni lub etat na karetce, najpewniej wybierze karetkę, co pogłębi braki dyspozytorów.


R24: A czy ratowników medycznych będzie dostatecznie dużo, żeby zwiększyć skład osobowy zespołów?


EW: Na to pytanie niestety nie znam odpowiedzi, ponieważ nie jestem w stanie podać liczby ratowników medycznych.  Uruchomienie przez wojewodów przewidzianego w nowelizacji ustawy rejestru i policzenie ratowników medycznych da nam odpowiedź na to pytanie.


PD: Od momentu pojawienia się zapisów o minimalnym składzie osobowym ZRM domagaliśmy się zwiększenia obsady do trzech osób medycznych. ZRM trzyosobowy jest niezbędny chociażby podczas działań z pacjentem urazowym. Nie znam wytycznych czy standardów postępowania z pacjentem urazowym opracowanych dla dwóch osób.  Mowa tu nie tylko o korzyściach dla pacjentów znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia, ale również dla członków zespołu. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy podzielają taką opinię jako kontrargument podając obniżenie stawek członków ZRM, gdyż pokrycie kosztów trzeciego medyka może zmusić dysponentów do takich działań. Obawy te poniekąd są słuszne. Jedyną dopuszczalną wg. naszej organizacji sytuacją pozostawienia składu minimalnego na poziomie dwóch osób, jest równoczesne zwiększenie ogólnej ilości ZRM'ów w Polsce. Przykładowo: z każdych dwóch ZRM trzyosobowych, można stworzyć trzy ZRM dwuosobowe. Większa liczba karetek zapewne przełoży się na skrócenie czasu dotarcia do poszkodowanych i miałaby spory wpływ na przeżywalność, szczególnie w stanach nagłych. Dobrym rozwiązaniem kwestii finansowej może być: -finansowanie celowane na działalność ZRM, -wymaganie rozliczeń z kwot przekazywanych na wykonywanie działalności ZRM, Wskazane powyżej propozycje uniemożliwią dysponowanie pieniędzmi przekazanymi na ZRM na inne cele.


R24: Czy prowadzenie rejestru przez wojewodów nie kłoci się z walką Państwa o samorząd zawodowy?


EW: Utworzenie samorządu zawodowego jest nadrzędnym celem Polskiej Rady Ratowników Medycznych. Niestety Ministerstwo Zdrowia nie godzi się na nasza propozycję. Ratownicy medyczni w porównaniu z lekarzami, czy pielęgniarkami są nieliczną grupą zawodową i niestety mają od lat poczucie, że nikt się z nimi nie liczy. Nie zamierzamy jednak się poddawać.


R24: Nowelizacja zakłada również zmiany dotyczące dyspozytorni medycznych. Według projektu mają trafić one do wojewodów. Czy to słuszne działanie?


EW: Ta propozycja pojawiała się już wcześniej w nowelizowanym projekcie, który ostatecznie nie wszedł w życie. Trudno mówić o słuszności tego działania. Pozostawienie dyspozytorni medycznych u dysponentów ma tyle samo zalet, co przeniesienie ich do wojewodów. Dzisiaj mamy dyspozytornie medyczne o zróżnicowanym standardzie.  Dyspozytorzy medyczni pracują w oparciu o różne procedury wspomagające podjęcie decyzji przez dyspozytora medycznego. Brak jest jednolitości chociażby w wyposażeniu stanowisk pracy dyspozytorów medycznych. Brak jest jednolitego nadzoru nad jakością pracy dyspozytorów medycznych i jednolitej oceny efektywności wykonywanych przez nich zadań. Usytuowanie dyspozytorni medycznych nie jest tutaj najważniejszym elementem. Najważniejsze jest wprowadzenie mechanizmów, które zapewnią dyspozytorom medycznym pracę na odpowiednio zaprojektowanych stanowiskach, jednolite zasady funkcjonowania dyspozytorni (podział dyspozytorów medycznych na przyjmujących zgłoszenie i dysponujących ZRM), merytoryczny nadzór nad realizacja ich zadań, czyli wprowadzenie przewidzianego w ustawie głównego dyspozytora medycznego i ocenę ich pracy dającą możliwość doskonalenia i rozwoju.


PD: Zasadnym wydaje się przekazanie dyspozytorni pod decyzyjność wojewody pod warunkiem, że będą one odrębnie finansowane,  nie z puli wyznaczonej na działalność ZRM. Takie rozwiązanie może zapewnić uniezależnienie dyspozytorów medycznych od wpływów podmiotów medycznych w szczególności pozostających w strukturach szpitalnych. Ponadto należy unormować pracę dyspozytorów medycznych w wielu innych aspektach: - nadanie dyspozytorom statusu funkcjonariusza publicznego, a co za tym idzie zwiększenie ich ochrony prawnej, - ujednolicenie organizacji pracy dyspozytorów medycznych i sposobu funkcjonowania dyspozytorni medycznych, - wprowadzenie jednolitych procedur przyjmowania i obsługi zgłoszeń zatwierdzonych przez MZ, - ustalenie wymagań dla stanowisk pracy dyspozytorów medycznych zgodnych z zasadami ergonomii, - stosowanie formularzy oceny dyspozytora medycznego. Oczywiście należy rozważyć zapewnienie okresu przejściowego przekazania ogółu obowiązków w gestię wojewodów w sposób nie narażający na straty aktualnych dysponentów. Nie zapominajmy, że niektórzy ponieśli nakłady finansowe, niejednokrotnie z dotacji z UE, na utworzenie i prowadzenie dyspozytorni medycznych.


R24: A co środowisko sądzi na temat utworzenia Krajowego Centrum Monitorowania?


EW: Jest to rozwiązanie nowe i wydaje się całkiem logiczne. Dobrze jak jest jeden centralny ośrodek prowadzący monitoring i szkolenia. Ciekawym rozwiązaniem jest przygotowanie do pracy i szkolenie dyspozytorów medycznych przez jeden ośrodek. Takie rozwiązanie funkcjonuje  w odniesieniu do operatorów linii alarmowej, którzy w ośrodku szkolącym w Poznaniu przygotowywani są do pracy. PD: Aktualnie monitorowanie jakości pracy ZRM u każdego z dysponentów wygląda inaczej, zakładając oczywiście że takie działania są prowadzone. Jasno sprecyzowanego wymogu prowadzenie takich działań nie ma,dysponenci  wprowadzają własne rozwiązania które mogą się od siebie diametralnie różnić. Krótko mówiąc, nie ma czegoś takiego jak ogólnokrajowe ciągłe sprawdzenie jakości udzielanych świadczeń. Te działania pojawiają się najczęściej w sytuacji skargi, zażalenia albo medialnego doniesienia na temat nieprawidłowej pracy któregoś z ogniw PRM (dyspozytor, ZRM). Zasadnym wydaje się stworzenie Krajowego Centrum Monitorowania, które może zapewnić wprowadzenie jednolitych procedur i rozwiązań, które będą dotyczyć każdego elementu systemu w takim samym stopniu, w różnych częściach kraju i u różnych dysponentów. Skoro chcemy docelowo zostać uznani za służbę, wzorujmy się na PSP, Policji, Wojsku czy Straży Miejskiej.


 


Wywiad przeprowadziła Dorota Ladowska

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, by móc dodać komentarz.

Komentarze

Społeczność

Najnowsze zdjęcia

  • Busy do Anglii
  • Protest
  • bosman
  • Pierwsza pomoc tonącym
  • Podstawowa Opieka Zdrowotna
  • Wzywając pogotowie, nie okłamuj dyspozytora
  • Nie czekaj, dzwoń!
  • Nie wzywaj pogotowia nadaremnie
  • Wzywaj z głową
  • Ratownik medyczny
  • Teraz już wiesz...
  • Miał zawał. Karetki nie było.
  • Zespół QRS i jego szerokość
  • STEMI może być...
  • Słupek
  • Zatrucia