Ratownictwo Medyczne i Pierwsza Pomoc - Ratunek24.pl

Koniec szpitalnych plantacji bawełny

Aby zrozumieć, na czym polega węzeł gordyjski całego systemu ratownictwa, którego problemy w lokalnej skali przedstawiają wydarzenia w Chrzanowie, musimy zacząć od matematyki.


Na podstawie corocznych analiz wojewoda ustala wojewódzki plan zabezpieczenia działań ratowniczych. Określa on miejsca stacjonowania karetek (podstacje), ich ilość, czas pracy (doba, 7-19, 7-23), a także dysponenta. Dysponent zatrudnia osoby pracujące w karetkach, czyli ratowników medycznych i pielęgniarki ratunkowe, a w karetkach specjalistycznych lekarzy. Dysponentami są wszystkie małopolskie szpitale oraz trzy samodzielne stacje pogotowia ratunkowego: Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, PR Skawina i SPSP Niepołomice. Formy zatrudnienia to: umowy o pracę, umowy kontraktowe oraz umowy zlecenia.


W powiecie chrzanowskim dysponent - czyli Szpital Powiatowy w Chrzanowie - posiada przydzielone przez plan 4,66 karetki (0,66, gdyż ZRM 01-104 Libiąż pracuje 2/3 doby w godz. 7-23). W każdej z nich na danej zmianie jest dwóch ratowników lub pielęgniarki, a dodatkowo w jednej z nich - troje. Zatem stanowisk pracy w chrzanowskim pogotowiu mamy 10,33. Każde z nich, licząc urlopy, szkolenia i normatywną ilość pracy ok. 160 godzin, wymaga zabezpieczenia przez 5 pracowników. Jak zatem łatwo policzyć, powinno pracować ponad 51 osób. Tymczasem zatrudnionych jest 26 na umowie o pracę. Pozostałe godziny zabezpieczają pracownicy kontraktowi, jednakże ich liczba oscyluje w przedziale 15-20 osób. Co z pozostałymi godzinami? Muszą być zabezpieczone przez te same osoby wykonujące ponadnormatywną liczbę godzin pracę jako własna działalność gospodarcza na tzw. kontrakcie.


No właśnie pytanie - czy muszą?


Dotychczas raczej nikt nie dopuszczał innego rozwiązania. Zarówno dysponent jak i ratownicy mieli na uwadze konieczność ciągłego zabezpieczenia obsady zespołów wyjazdowych. Zabezpieczenie, to konieczność rozpisania 12-godzinnych zmian, niezależnie od sobót, niedziel i świąt. Wyliczony deficyt kadrowy w ilości ok. 30-50% zabezpieczają pracownicy, nie zatrudnieni na podstawie umowy o pracę.


W służbach mundurowych, jak straż i policja o podobnej specyfice, system nie zakłada deficytu w kadrze i nadrabianie pracą pozostałych. Natomiast wiąże się z przywilejami, chociażby emerytalnymi, czego nie ma w ratownictwie medycznym.


Wspomniane 15-20 osób uzupełniające kadrę chrzanowskich karetek to w przeważającej większości osoby zatrudnione u innych dysponentów i prowadzące działalność gospodarczą . I podobnie - część osób zatrudnionych w Chrzanowie wspomaga swoimi dyżurami innych dysponentów karetek w ramach wspomnianej działalności. Na tym założeniu opiera się krajowy system ratownictwa. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Odwołując się do nieodżałowanego Stanisława Barei - PRM to miś na miarę naszych możliwości. Czy wobec tego, jednoosobowe działalności gospodarcze pod postacią ratowników medycznych mogą nie przystąpić do konkursu za 26 zł? Oczywiście, że mogą i właśnie to robią. Wiele osób pracuje, wyrabiając dwa etaty, ok. 320-350 godzin w miesiącu. Utrzymywane przez lata niskie wynagrodzenia etatowe, wręcz zachęcały do podejmowania takiej działalności.


Przy założeniu, że ktoś chciałby pracować tylko 170 godzin, przy stawkach godzinowych 20-26 złotych może liczyć na zarobek 3400-4400 brutto. Od każdej z tych kwot należy odjąć ZUS w wysokości 1150 złotych, a także paliwo (czasami podróż do pracy na odległą podstację to 800 km w miesiącu) i podatek. Biorąc pod uwagę warunki pracy i jej charakter, nie są to kwoty oszałamiające.


Wyliczyliśmy na przykładzie Chrzanowa deficyt zasobów ludzkich na poziomie 30-40%. Najpewniej na podobnym poziomie utrzymuje się on w całej Polsce. Do pracy przychodzi średnio 1-2 osoby rocznie, ale tyle samo, a nawet odrobinę więcej odchodzi. Była już podjęta próba zaszeregowania ustawą szczegółów zatrudnienia, ale po raz - chyba trzeci - odsunięto ją w czasie. Dlaczego? Zakłada bowiem tzw. etatyzację zatrudnienia w PRM-ie. Tylko czy w sytuacji dynamicznego wzrostu gospodarczego pensja podstawowa 2300 - 2700 zł brutto zatrzyma w systemie najbardziej doświadczonych ratowników oraz przyciągnie nowy narybek?


Zajrzyjmy do gazet z ostatniego półrocza ekscytujących się szybującymi warunkami płacowymi na przykładach dyskontów i restauracji szybkiej obsługi i porównajmy wynagrodzenie brutto. Na tyle system służby zdrowia wycenia czuwanie nad zdrowiem i życiem Polaków.


Drugie założenie ustawy to zespoły trzyosobowe. Obecnie NFZ płaci dysponentowi ryczałt za dobę dyżuru karetki. Koszty ludzkie to największa pozycja budżetu zespołu wyjazdowego, zatem jeżeli w karetce jeżdżą dwie osoby, a nie trzy, to różnica trafia do kasy dysponenta. Niestety, bynajmniej nie do kieszeni ratowników - zwykle dodatek za pracę w dwie osoby wynosi nędzne 2 złote. Ustawowe nakazanie pracy w trzyosobowych zespołach, na przykładzie Chrzanowa, wymusiłoby deficyt ludzki na poziomie dodatkowych 13 osób, poza już wspomnianymi dwudziestomakilkoma osobami. Obecnie jednak zespół dwuosobowy to też synonim oszczędności na wszystkim i dziadostwa. Pieniądze zarabia się na ryzyku, równie dobrze, można by stawiać stawki z NFZ w kasynie. Wystarczy wspomnieć ostatni tragiczny wypadek na trasie zakopiańskiej. Poszkodowanych 48 osób, potrzebna każda para rąk. Pierwsze dwa zespoły, od których zależała segregacja rannych liczyły po trzy osoby. Gdybanie zostawiamy czytelnikom, co by się działo, jeśli skutki zdarzenia byłyby tragiczniejsze a zespoły ratownictwa medycznego dwuosobowe.


Za to ochoczo przepchano już teraz inny fragment ustawy: kierownik zespołu ratownictwa medycznego ma posiadać 5 lat doświadczenia. Gdzie mają je zdobyć młodzi ratownicy, skoro wszyscy dyrektorzy wystawiają zespoły złożone z dwóch osób? Jedna osoba prowadzi karetkę, druga zajmuje się pacjentem. Czyli wyjściowo oczekujemy już doświadczonych ludzi. Niestety właśnie ci w pierwszej kolejności uciekają z systemu. Wypaleni zawodowo, ze zniszczonymi kręgosłupami i wypracowanymi realnie 50 latami pracy. Od kogo maja się uczyć młodzi? Za co mają się uczyć, skoro sensowne kursy pochłoną 80% ich pensji? Kiedy mają się uczyć, skoro praca i dojazd do niej obecnie zajmują im ok. 26 dni w miesiącu? Stawka godzinowa wyceniana na 30 złotych w trwającym w Chrzanowie dziwnym pacie kontraktowym to raptem podwyżka dochodu przy normatywnej ilości godzin ok. 900 złotych brutto. Pozwala pomyśleć o mniejszej ilości dyżurów, nauce i wypoczynku. I o to w tym właśnie chodzi. Już nie paradoksalnie o pieniądze, ale o "zejście" z liczby dyżurów.


Narady dysponentów karetek tworzących Krakowskie Konsorcjum, spotkania w urzędzie wojewódzkim, które mają charakter poufny, oznaczają jedno: osiągnięty został punkt krytyczny! Boją się. Podwyżka stawki u jednego z dysponentów wymusi w krótkim czasie wzrost płac u innych. Dyrektorzy będą musieli wydać pieniądze w pocie czoła zaoszczędzone na dwuosobowej obsadzie. Z czego będą przyznawali sobie premie i prężyli pierś do odznaczeń przyznawanych przez marszałków i wojewodów ? Mylą się Państwo, myśląc, że era Breżniewa już minęła. Nasi Dyrektorzy kochają nagrody i odznaczenia. Podwyżka stawki oznacza też, że wiele osób będzie pracować mniej, zatem trzeba będzie zwiększać zatrudnienie. Nadchodzące zmiany ustawowe wskazują na formę zatrudnienia etatowego, które, aby mogło konkurować z pensjami w gałęziach komercyjnych, musi szybko osiągnąć 5000 zł brutto.


Ucieczka lekarzy i pielęgniarek z systemu i z Polski jest powszechnie znanym faktem. Czas, aby zrozumiano, że problem ten dotyczy już ratowników medycznych. Przykłady (żenujące) rozdysponowania pieniędzy w systemie przytoczono już powyżej. Inne żałosne puzzle tej układanki to próby wywarcia presji na ratowników przez przedstawicieli Systemu. Mobbing, konsekwencje prawne i finansowe "porzucenia" karetek (przykład z Rawy Mazowieckiej). Próby wywarcia presji na ratowników kontraktowych poprzez zwolnienie ich kolegów z etatów (przykład Chrzanowa). Politycy i zarządzający placówkami medycznymi nie potrafią zrozumieć, że brak już ratowników i pielęgniarek na rynku i że cena powinna być ustalona prawem popytu i podaży.


W Chrzanowie znika jeden z oddziałów chorób wewnętrznych, ważne ogniwo lecznicy. Po prostu lekarze sobie poszli - tam gdzie płacą więcej. Nie będą też zmuszani do pracy ponad normalną ilość czasu (tu też chodziło o dyżury). Kiedy Dyrektor zrozumiał skalę problemu, nie próbował ich straszyć, próbował im zaoferować wyższe płace, ale było już za późno. Karetka jednak nie może zniknąć. Muszą w nim czuwać też osoby, które posiadają kompetencje w zakresie ratowania ludzkiego życia. Brzmi górnolotnie, prawda?


A rzeczywistość jest taka jak na plantacji bawełny. Nie mamy ludzi, nie mamy więcej pieniędzy, dlatego Wy będziecie pracować dwa razy tyle, po stawkach, jakie Jaśnie Pan ustali. Próby polepszania sytuacji trwają od ubiegłego roku. Przyznano dodatki dla pracujących w ratownictwie, oscylujące w okolicy 460 złotych miesięcznie. Cóż z tego, skoro część dysponentów uznała, że może tymi pieniędzmi podreperować swoje kiesy i wypłacać je ludziom po kilku miesiącach. Pojawiły się groźby procesów, pojawiło się określenie "znakowane pieniądze" od wojewodów... Władca plantacji bawełny może je wszak przeznaczyć na drożejące paliwo. Co z tego, że wojewoda zaznaczył, że powinny być przeznaczone na płace. Feudalizm w rozkwicie, a pogotowiane hacjendy to enklawy dobrobytu - ale tylko dla kadry zarządzającej. Na szczęście nadchodzi kres epoki feudalnej w ratownictwie. Ostatnia grupa zawodowa podąża szlakiem wytyczonym przez lekarzy i pielęgniarki. Wiele osób odchodzi w ogóle z zawodu, co jest typowo polskim problemem. Kształcimy świetnie, a potem nakazujemy pracę na miarę XIX-wiecznej manufaktury.


Pamiętajcie Państwo, zabierając głos na Facebooku, na forach internetowych, wśród znajomych, że toczy się walka o model czegoś, co błędnie nazywane jest Służbą Zdrowia. Naprawdę chcecie, żeby Wam służono? Żeby przyjeżdżał do Was zmęczony, źle opłacany, pomarańczowy niewolnik i Wam służył? Czy może wolicie, żeby Was chroniono? Chroniono w mieszkaniach, na ulicy, w czasie pracy i odpoczynku. Żeby człowiek, który do Was przyjeżdża, był dobrze opłacanym, wypoczętym zawodowcem, którego zadaniem jest nie służyć, ale chronić. Niestety na obecną chwilę ratownicy to pozbawiona przywilejów paraformacja mundurowa rodem z Somalii albo Gwinei Równikowej. Formacja przykuwana do nadgodzin niczym niewolnicy plantatora lub lokalnego kacyka. Próby okradania z dodatków płacowych, żenujące targi o każdą złotówkę, mobbing, zmuszanie do naginania czasu i przestrzeni. Liczy się tylko fakt obsadzenia zespołu. Wojewoda odpowiada za finansowanie, dysponenci są ogniwem czerpiącym zyski, a pomarańczowy niewolnik słabo opłacanym elementem tej całej układanki.


Piszemy to, abyście Państwo mieli świadomość, w jakiej atmosferze pracują ludzie, których możecie spotkać w każdej chwili. Wypadki, nagłe zachorowania, śmierć to chleb powszedni naszej pracy. Braki sprzętowe, nierzadko rozpadające się karetki, brak wparcia psychologicznego i nieustający, rozciągający się nawet na życie prywatne dyżur. Protest w Chrzanowie jest tak naprawdę próbą pokazania, że dzieje się już bardzo źle i że pokolenie 40-letnich ratowników doszło do ściany. Nie da się już dłużej oszczędzać, bo to oszczędności na Państwa życiu, a naszym zdrowiu psychicznym.


Nie chcemy już dłużej pracować na Państwowej Plantacji Bawełny. Chcemy w końcu pracować w Państwowym Ratownictwie Medycznym, które na obecna chwilę jest wystarczająco finansowane z budżetu, aby stać go było na te minimum przyzwoitości - 30 zł brutto.


 


Autor: Wiktor Bross


 


 

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, by móc dodać komentarz.

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Społeczność

Najnowsze zdjęcia

  • Pierwsza pomoc tonącym
  • Podstawowa Opieka Zdrowotna
  • Wzywając pogotowie, nie okłamuj dyspozytora
  • Nie czekaj, dzwoń!
  • Nie wzywaj pogotowia nadaremnie
  • Wzywaj z głową
  • Ratownik medyczny
  • Teraz już wiesz...
  • Miał zawał. Karetki nie było.
  • Zespół QRS i jego szerokość
  • STEMI może być...
  • Słupek
  • Zatrucia
  • Ratownik medyczny
  • Zarobki ratownika medycznego
  • Służby