Ratownictwo Medyczne i Pierwsza Pomoc - Ratunek24.pl

Uprawnienia ratowników medycznych

Przedstawiamy wyniki ankiety przeprowadzonej przez portal Ratunek24 dotyczącej uprawnień ratowników medycznych.




Ankieta rozpowszechniona była za pośrednictwem portalu R24 oraz profilu R24 na portalu społecznościowym facebook. Wzięło w niej udział 612 respondentów. Ankietę można było wypełnić tylko raz z tego samego adresu IP komputera. Skierowana była wyłącznie do ratowników medycznych. Nie zawiera ona natomiast danych demograficznych, co oznacza w praktyce, że nie wiemy czy osoby ankietowane pracują aktualnie w systemie PRM, jakie mają doświadczenie zawodowe, gdzie pracują itp.


Ratownicy medyczni w Polsce mają jedne z największych uprawnień wśród odpowiedników tego zawodu na całym świecie. Ratownik medyczny to zawód stosunkowo młody, w porównaniu choćby z zawodem lekarza czy pielęgniarki. Rozporządzenie systematyzujące uprawnienia i zakres kompetencji zostało wydane w 2006 r.


Po ponad 8 latach funkcjonowania obecnego systemu, jak wskazuje przeprowadzona ankieta, ponad 85% ratowników medycznych wyraża potrzebę zwiększenia swoich uprawnień.


Dlaczego? Czego brakuje ratownikom medycznym w ich codziennej pracy? Co sprawia, że mają poczucie niezapewnienia pacjentom właściwej opieki w warunkach przedszpitalnych? W jakich realiach pozostaje im pracować? A jak radzą sobie paramedycy np. w Niemczech, którzy mogą samodzielnie podać tylko tlen, adrenalinę i morfinę po konsultacji z lekarzem? Czy problem istnieje w kompetencjach czy systemie? Czy ratownicy medyczni są merytorycznie przygotowani na zwiększenie uprawnień? Jaki związek ma subiektywna potrzeba ratowników medycznych, co do zwiększenia uprawnień w odniesieniu do funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia w Polsce, w szczególności do działalności podstawowej opieki zdrowotnej?


Odpowiedź na te pytania (i wiele im podobnych) nie może być jednoznaczna, gdyż nie dysponujemy żadnymi badaniami w tym zakresie. Postaramy się jednak przedstawić opinie osób, które zechciały wziąć udział w ankiecie (za co serdecznie dziękujemy) i wysnuć choćby namiastkę konstruktywnych wniosków.


Zapytaliśmy ratowników medycznych czy chcieliby zwiększenia swoich kompetencji i spośród 612 ankietowanych, 85,6 % odpowiedziało, że TAK, 10,9 % jest zdania przeciwnego, a 3,4 % nie ma ugruntowanego zdania w tym zakresie. Zwiększenie uprawnień dotyczyć miałoby zarówno medycznych czynności ratunkowych, jak i leków możliwych do samodzielnego podania.


Wśród czynności, które według ratowników medycznych są najbardziej pożądane znajdują się: odstąpienie od medycznych czynności ratunkowych (MCR), intubacja w szczególnych przypadkach z użyciem środków zwiotczających przy, np. wstrząsie anafilaktyczny czy oparzeniu dróg oddechowych, kardiowersja oraz cewnikowanie pęcherza moczowego.



Myślimy, że nad każdą czynnością trzeba by pochylić się z osobna, bo to kwestia wieloaspektowa i dotyczy różnych zależności.


ODSTĄPIENIE OD MCR


Według załącznika 1, część I, pkt. 1 do rozporządzenia MZ z dnia 29 grudnia 2009 r. w sprawie szczegółowego zakresu medycznych czynności ratunkowych, które mogą być podejmowane przez ratownika medycznego (Dz.U.07.4.33), ratownik medyczny może ocenić stan pacjenta w celu ustalenia postępowania  i podjęcia decyzji o podjęciu lub odstąpieniu od medycznych czynności ratunkowych. Zapis jednoznacznie sugeruje, iż  ratownik medyczny od ponad 8 lat może odstąpić od MCR. Dlaczego więc największa ilość ankietowanych zgłosiła problem w tym zakresie? Co de facto oznacza definicja odstąpienia od medycznych czynności ratunkowych? Czy mamy tu na myśli zaprzestanie resuscytacji krążeniowo-oddechowej w sytuacji nierokującej? Na jakiej podstawie ratownik medyczny może odstąpić od RKO? Nie rozpatrujemy tu klarownych sytuacji z plamami opadowymi, stężeniem pośmiertnym czy masywnymi obrażeniami. Wyniki ankiety pokazują ewidentnie, że przepisy rozporządzenia rozmijają się z rzeczywistością. Celem ankiety nie było zbadanie przyczyn niepewności ratowników medycznych w zakresie odstąpienia od MCR. Ale może warto pochylić się nad tym problemem głębiej?


INTUBACJA


Obecnie ratownicy medyczni mogą wykonać intubację tylko w nagłym zatrzymaniu krążenia bez użycia środków zwiotczających. I wykonują. Poza tym mają do dyspozycji tzw. alternatywy, czyli przede wszystkim rurki i maski krtaniowe. Ale czy to wystarczy? Czy w każdej sytuacji są w stanie zabezpieczyć drogi oddechowe efektywnie? Wiadomo, że intubacja jest najlepszym sposobem zabezpieczenia dróg oddechowych. Zdarzają się jednak sytuacje, w których jest techniką z wyboru, pomimo, że pacjent jeszcze nie zatrzymał się krążeniowo-oddechowo. To sytuacje np. z jawnie postępującym obrzękiem górnych dróg oddechowych w przebiegu choćby oparzenia dróg oddechowych czy anafilaksji.


W obecnym stanie prawnym, ratownik medyczny w opisanych wyżej sytuacjach może zastosować rurkę czy maskę krtaniową (i to jedynie u pacjentów nieprzytomnych) i wspomagać oddech do czasu dowiezienia na SOR, przybycia lekarza na miejsce zdarzenia lub zatrzymania krążenia. Tylko że, jeśli do zatrzymania oddechu (i na tej drodze krążenia) dojdzie w wyniku całkowitego obrzęku górnych dróg oddechowych, w tym momencie najprawdopodobniej nie uda się wprowadzić rurki intubacyjnej. Byłoby zasadnym dla dobra pacjenta, zaintubować go w momencie, gdy jest to możliwe przed zatrzymaniem oddechu i krążenia.  To wiąże się jednak z koniecznością podania odpowiednich leków. I tu myślę tkwi sedno problemu. Czy ratownicy medyczni powinni móc podawać takie leki jak: midanium, propofol, fentanyl, scolinę, etomidat i/lub ketaminę?


KARDIOWERSJA I ELEKTROSTYMULACJA


Powyższe zabiegi zawarte są w wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji jako zalecane w konkretnych stanach zagrożenia życia. Technika wykonania kardiowersji i elektrostymulacji nie stanowiłaby problemu dla ratownika medycznego, gdyż te zabiegi dotyczące elektroterapii same w sobie nie są bardziej skomplikowane od defibrylacji. Jednak, tak jak w przypadku intubacji pacjenta przytomnego, tak i w stanach zagrożenia życia wymagających zastosowania np. kardiowersji, pacjent też najczęściej choć niestabilny, jest jeszcze przytomny. Więc i tu najwięcej kontrowersji wzbudza przygotowanie farmakologiczne pacjenta do zabiegu.


CEWNIKOWANIE PĘCHERZA MOCZOWEGO


Czy cewnikowanie pęcherza moczowego jest zabiegiem ratującym życie? Zdecydowanie nie. Więc z jakich powodów czynność tę ratownicy medyczni chcą móc wykonywać samodzielnie? Odpowiedź jest prosta, bo zespoły ratownictwa medycznego są wysyłane do takich zdarzeń. Przypuśćmy, że ZRM stacjonujący w niewielkiej miejscowości, oddalony od najbliższego szpitala o 30 km, jest wysłany w nocy do starszego (dobrze znanego) pacjenta, u któremu po raz kolejny doszło do niedrożności cewnika. Co taki zespół powinien zrobić? Zawieźć pacjenta do szpitala? Wezwać zespół S? A dodajmy do tego, że pacjent jest niechodzący, otyły i zgłasza podobne problemy średnio 2 razy w tygodniu. Logika podpowiada, że zarówno dla dobra pacjenta, jak i ZRM, najlepszym rozwiązaniem będzie wymiana cewnika przez ratownika medycznego na miejscu. I pewnie niektórzy, pomimo przepisów, tak robią. Natomiast nie zapominajmy, że wymiana cewnika to czynność z obszaru podstawowej opieki zdrowotnej. Ratownictwo medyczne w ogóle nie powinno zajmować się takimi problemami. Wydaje się, że rozsądniejsze w tej sytuacji byłoby znalezienie rozwiązań systemowych, które doprowadzą do sprawniejszej opieki lekarza rodzinnego, przede wszystkim w zakresie wizyt domowych zarówno w dzień jak i w nocy.


Wśród czynności, które ratownicy również chcą wykonywać samodzielnie znajdują się ponadto: zgłębnikowanie i płukanie żołądka, odbarczanie masywnego krwiaka opłucnej, diagnostyka przy pomocy USG FAST, stwierdzanie zgonu, wystawianie skierowań do szpitala i transport sanitarny, możliwość wysłania pijanego do izby wytrzeźwień, szycie drobnych ran.



Ciekawe wnioski można wysnuć analizując listę leków wskazanych jako te, o które powinien zostać rozszerzony obecny wykaz preparatów do samodzielnej podaży przez ratowników medycznych. W zasadzie wśród wymienianych preparatów można znaleźć większość leków dostępnych w karetkach „S”. Najczęściej wskazywane to:



Lp.

Lek

Liczba osób, które chcą

podawać lek samodzielnie w %

1

hydroksyzyna

72,7%

2

pyralgina

61,8%

3

dexaven

61,1%

4

paracetamol

60,9%

5

midanium

59,0%

6

dopamina

52,1%

7

heparyna

50,3%

8

fentanyl

46,1%

9

clopidogrel

45,9%



Hydroksyzyna? Ratownikom medycznym najbardziej brakuje hydroksyzyny – leku uspokajającego i przeciwlękowego! Zobaczmy zatem sami, z czym spotykamy się najczęściej w naszym polskim ratownictwie.


Wśród rzadziej wymienionych znalazły się również: dobutamina, levonor, digoxin, beta-blokery, ibuprofen, bromek ipatropinum, 10% CaCl, propofol, hiper HAES, HAES, ebrantil, dolargan, theospirex, adenozyna, papaweryna, buskolizyna, spasmalgon, salbutamol im, tramal, ketamina, natrium bicarbonicum, etomidat, nitrendypina, scolina, insulina, theophilina, tikagrelor, prasugrel, cyklomanina, polprazol, wybrane antybiotyki, atossa.


Ufff... Dużo. Niektóre propozycje, są chyba lekką przesadą.


Wśród komentarzy pojawiły się głosy, że niektóre leki, jak np. heparyna czy clopidogrel powinny być podawane po konsultacji z lekarzem z ośrodka hemodynamiki. Należałoby jednak najpierw zdefiniować pojęcie „konsultacji”, gdyż obecnie według opinii Ministerstwa Zdrowia konsultacja z lekarzem może odbywać się tylko przez bezpośredni z nim kontakt. Nie istnieje w polskim prawie pojęcie konsultacji telefonicznej.


Ankietowani wskazywali również, że brak adenozyny, w obecnym wykazie leków do samodzielnego podania, uniemożliwia im postępowanie z aktualnymi wytycznymi ERC w zakresie częstoskurczów. Dużo też uwag dotyczy leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych. Oto komentarze niektórych ankietowanych osób:


„- Brak paracetamolu, który jest dostępny bez recepty jest paranoją, którą na szczęście łatwo ominąć, ja osobiście wpisuje w kartę "rodzice podali" (gorączka u dziecka)”


„-Mamy bardzo ograniczone możliwości leczenia bólu (MF i ketonal), co jest niedopuszczalne. Ketonal według ulotki można stosować u osób powyżej 12 lat. Po indywidualnych doświadczeniach z SOR’u uważam, że powinien na liście znaleźć się dolargan i paracetamol, ewentualnie jeszcze fentanyl”.


Zapytaliśmy również czy wszyscy ratownicy medyczni powinni mieć takie same kompetencje w aspekcie zwiększenia uprawnień? W 54,2 % ankietowani odpowiedzieli, że NIE, w 38,4%, że TAK, a 4,2 % osób nie ma zdania. Według przesłanych opinii, zwiększone uprawnienia powinni mieć ratownicy medyczni z doświadczeniem zawodowym powyżej 5 lat. Nie brakuje również głosów mówiących o poziomie wykształcenia jako kryterium w stopniowaniu uprawnień. Jednym słowem, domniemać można, że Ci z wykształceniem licencjackim, magisterskim lub wyższym chcą wyższych uprawnień w porównaniu z ratownikami po szkole policealnej. Natomiast osoby z dużym stażem pracy, wskazują na doświadczenie zawodowe jako kryterium weryfikujące wiedzę i umiejętności. Nie wszyscy jednak są skłonni dzielić zawód ratownika medycznego. Oto przykładowe argumenty:


- „Wszyscy powinni mieć możliwość profesjonalnego ratowania życia ludzkiego pod warunkiem, że są pewni tego, co robią i w danym momencie wiedzą jakie postępowanie wdrożyć.”


- „Skoro obecnie ratownik medyczny może podawać tak silne leki jak amiodaron, adrenalina, morfina czy diazepam, jak również wykonywać takie czynności jak konikopunkcja czy dostęp doszpikowy, nie widzę absolutnie żadnego problemu, by uprawnić ich również do kilku innych leków czy procedur.”


Większość, bo 71,6 % ankietowanych, uważa, że konieczne jest wprowadzenie dodatkowych kursów uprawniających do wykonywania dodatkowych czynności i podawania dodatkowych leków. Pojawiają  się jednak wątpliwości odnoszące się do ich jakości i rzeczywistej przydatności oraz sposobu finansowania.


Zapytaliśmy również, jakie uprawnienia powinni mieć ratownicy medyczni pracujący poza systemem PRM. Po co to pytanie, jeśli ratownik medyczny nie może obecnie pracować np. na oddziale szpitalnym? Otóż, takie są plany Ministerstwa, aby umożliwić pracę ratownikom medycznym w podmiotach leczniczych. Z przesłanych odpowiedzi, wnioskuję jednak, że większości z ankietowanych osób nie podoba się ten pomysł. Piszą choćby:


-„Kształcenie pielęgniarek dotyczące wielu zabiegów i czynności przy pacjencie jest szerzej omawiane i praktykowane niż w programie kształcenia ratowników medycznych.”


- „Ratownik nie jest pielęgniarką. Konieczne utworzenie studiów pomostowych na kształt obecnej specjalizacji z pielęgniarstwa ratunkowego. Skoro pielęgniarka może zdobyć kompetencje ratownika, oczekuję wzajemności.”


- „Jeżeli ratownik medyczny pracowałby np. na OIOMie, przypuszczam, że musiałby, np. tak samo myć pacjentów jak pielęgniarki, pomimo, że nie ma do tego uprawnień. A żeby nie było nieporozumień pomiędzy personelem pielęgniarskim a ratowniczym, powinien na oddziale (jak już) wykonywać te same czynności, co pielęgniarka i za taką samą lub podobną stawkę... Ale czy to ma sens? Ratownicy są od ratowania pacjentów, a nie od pielęgnowania... „


- „Ratownik medyczny nie powinien pracować na zwykłych oddziałach z wyjątkiem oddziałów zabiegowych na których stosowane są procedury podobne do medycznych czynności ratunkowych (oiom, rka kardiologiczna, pop).”



WNIOSKI:


Ratownicy medyczni w większości przypadków chcą zwiększenia swoich uprawnień poprzez możliwość samodzielnego wykonania dodatkowych czynności i podawania dodatkowych leków. Zaznaczają, że wzrost kompetencji powinien być poprzedzony dodatkowymi, bezpłatnymi, wysokiej jakości kursami.


Czy czują się zatem przygotowani do wykonywania np. kardiowersji i podawania np. pyralginy czy fentanylu?


Domagają się umożliwienia przeprowadzenia zabiegów i podania leków, które znajdują się w wytycznych np. ERC. Niemniej, część z wymienionych czynności i leków nie dotyczy bezpośrednio stanów zagrożenia życia (np. cewnikowanie pęcherza moczowego, hydroksyzyna).


Czy chcą zatem, aby zespół ratownictwa medycznego wykonywał działania z obszaru POZ?


W związku z dużą konkurencją na rynku wśród osób reprezentujących zawód ratownika medycznego, zauważalna jest w środowisku duża rywalizacja. Część osób liczy na to, że wzrost uprawnień wpłynie adekwatnie na wzrost wynagrodzeń. Czy jest na to realna szansa?


Niezrozumiałym pod względem wykonywania zawodu jest dla ankietowanych praca ratownika medycznego np. na oddziale szpitalnym, innym niż SOR. Ministerstwo próbuje jednym ruchem rozwiązać problem za małej liczby pielęgniarek i za dużej liczby ratowników medycznych, przesuwając ratowników medycznych w obszar stricte pielęgniarski. Czy takie posunięcie będzie rozwiązaniem rzetelnym i długoterminowym?


I na koniec, a może tak zacząć od początku? Najpierw realnie rozdzielić ratownictwo medyczne od podstawowej opieki zdrowotnej, by zminimalizować ilość interwencji nie dotyczących stanów zagrożenia życia. Wzmocnić podstawową opiekę zdrowotną w miejscach, gdzie najbardziej niedomaga. Określić rolę i pozycję ratownika medycznego w systemie. Usystematyzować ścieżkę edukacyjną ratownika medycznego zaczynając od programów kształcenia studiów licencjackich, kończąc na doskonaleniu zawodowym? Stworzyć możliwie najpewniejszą  ochronę prawną zawodu, poprzez wypracowanie m.in. standardów postępowania. I dopiero wówczas zwiększyć uprawnienia. Może się okazać, że nie będzie wtedy konieczności cewnikowania pęcherza moczowego przez ZRM, podawania hydroksyzyny oraz wprowadzania dodatkowych kursów.


Jakie są Wasze wnioski?


R24

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, by móc dodać komentarz.

Komentarze

Zobacz profil - zordon
Moje skromne propozycje są takie odnośnie uprawnieni dla Ratowników Medycznych.

Ratownicy Medyczni w Straży, Policji, Wojsku, GOPR, TOPR, SAR, PCK
Powinni mieć te same uprawnienie co obecni Ratownicy Medycznie w PRM
Ratownik Medyczny powinien mieć tytuł Funkcjonariusza Publicznego gdy jest na służbie (dyżurze)
Zbierać tak jak dotychczas punkty edukacyjne
I poza KDRM 120 pkt mógł zrobić kurs/warsztaty zwal jak zwał z przypuszczalnie 50pkt tygodniowe zaawansowane szkolenie które by nadawało dodatkowe uprawnienie na okres 5 lat (okres edukacyjny) tak jak KDRM co będzie mógł odnawiać jednocześnie ćwicząc tę umiejętności.
Dla czego bo poziom ratowników jest rożny sam robiłem policealną szkołę i studia, a więcej nauczyłem się w policealnej, doświadczenie też jest różne zależy czy ratownik pracuje na podstacji gdzie ma 4 wyjazdy czy SOR gdzie ma 100 przypadków na 12h, lata pracy są też niewymierne co do doświadczenia.
KURS ten który byłby dla ratownika bezpłatny (z funduszy EU) organizowany przez CMKP byłby obowiązkowy dla Ratowników Medycznych w PRM a dobrowolny dla ratowników z innych służb.
Zaczynał by się egzaminem sprawdzającym wiedzę obecną.
Następnie były by wykłady i ćwiczenia praktyczne na fantomach.
I kończyły by się egzaminem praktycznym i teoretycznym otrzymując certyfikacje na lat i wpis do książeczki.
Organizatorem głównym musi być CMKP bo ktoś za tych ludzi musi ręczyć że oni będą właściwie wykonywać swoje nowonabyte i obecne uprawnienia funkcje.
Każdy Ratownik który brał by udział w kursie musi zdać egzamin jeżeli chce mieć uprawnienia ale ta wiedza ma być mu metodą Pawłowa wbijana do głowy jak nie będzie umiał za drugim trzecim czwartym razem to chodź bym miał zrobić to z 50 razy to nie wyjdzie z Sali dopóki nie zrobi tej np. kardiowersji, cewnikowania, stymulacji… poprawnie
A wolnej chwili 2 dni z tego tygodnia ćwiczenia z policją samoobrony parę prostych skutecznych chwytów neutralizujący napastnika.

Dziękuję.
Zobacz profil - adam240386
Jestem odmiennego zdania... O ile uważam, że ratownik pracujący w wojsku powinien mieć możliwość realizacji medycznych czynności ratunkowych, to nie wyobrażam sobie tego w straży pożarnej. Po co im możliwość podawania furosemidu, ketonalu, metoklopramidu? Będzie to jedynie stwarzać zagrożenie.
Zobacz profil - pszczoła
nie do końca z tymi uprawnieniami POZ w kwestii cewnikowania. Otóż na wyposażeniu POZ z godnie z rozporzadzeniem NFZ ....nie ma cewników. Owszem POZ ma wymienić cewnik , który nota bene na receptę musi sobie kupić pacjent/ Lignocainę też/. Tu chodzi o cewnikowanie tylko i wyłącznie u pacjentów z nagłym pierwszorazowym zatrzymaniem moczu i to jest dla ZRM - niestety. Druga sprawa - podniecających się mozliwością RSI w ostrej niewydolności oddechowej. Oby ta niewydolność to np odma prężna... Załóżmy - propofol, scolina zaintubowany a do szpitala 30 minut jazdy i co dalej??? Skoro sobie nie radzi to wentylacja Ambu lub respirator. Kończy się działanie scoliny i pacjent zaczyna ,,walczyć", samo wyłączenie świadomości może nie wystarczyć i co dalej?
Zobacz profil - Michał_Krakowiak
Zwracam uwagę również na to, że każdy ratownik medyczny musi, co 5 lat, zdobyć 200 pkt. edukacyjnych. Można to zrobić m.in. poprzez odbywanie kursów szkoleniowych. Niestety są one bardzo drogie, a opłacane z własnej, marnej pensji ratownika. Niewielu wie, że można również 80 pkt. zdobyć poprzez robienie kursów internetowych, co jest o wiele tańsze. Polecam skorzystać z takiej opcji

Społeczność

Najnowsze zdjęcia

  • Calgary Tow Truck Service
  • Pierwsza pomoc tonącym
  • Podstawowa Opieka Zdrowotna
  • Wzywając pogotowie, nie okłamuj dyspozytora
  • Nie czekaj, dzwoń!
  • Nie wzywaj pogotowia nadaremnie
  • Wzywaj z głową
  • Ratownik medyczny
  • Teraz już wiesz...
  • Miał zawał. Karetki nie było.
  • Zespół QRS i jego szerokość
  • STEMI może być...
  • Słupek
  • Zatrucia
  • Ratownik medyczny
  • Zarobki ratownika medycznego